Kiedy pierwszy raz wpadły w moje ręce publikacje Marshalla Goldsmitha, skóra cierpła mi na plecach. Wychowana w tradycyjnym podejściu coachingowym, nie mogłam uwierzyć, ani sobie tego wyobrazić, że rolą Coacha może być zburzenie spokoju zadowolonego z siebie Klienta. Że Coach przychodzi i zaczyna pracę nie od tego, czego chce Klient, a od pokazania co nie działa, albo działa jak bomba z opóźnionym zapłonem.

A potem chwilę się zatrzymałam nad swoim zdziwieniem… Sięgnęłam pamięcią do lat spędzonych w korporacji, w otoczeniu liderów – moich szefów i licznych kolegów. Pomyślałam także o doświadczeniach wynoszonych z obecnej pracy z różnymi klientami.

Przypomniałam sobie takie sytuacje, w których w HR, lub w gronie Zarządu, dyskutowaliśmy o menedżerach, którzy (mówiąc korporacyjnym żargonem) „dowozili” znacznie więcej niż inni, a jednak wiadomo było, że droga ich dalszej kariery stoi pod duuużym znakiem zapytania… Ba! Zdarzało się nawet, że nie tylko droga dalszej, ale także obecnej kariery zamykała się dla niektórych całkiem radykalnie.

Padały wtedy pytania – „Ale jak to? Co było nie tak? Przecież radziłem sobie tak dobrze!” I tu odpowiedź daje Marshall Goldsmith: What Got You Here, Won’t Get You There… To co robisz i jak reagujesz, pomogło ci dostać się tu gdzie jesteś. Ale czy wszystkie zachowania wspierały twoją ścieżkę? Dzięki którym twoim postawom awansowałeś do tej pory? Pomimo których swoich postaw awansowałeś do tej pory? Czy wszystkie zachowania wspierają twoją dalszą ścieżkę?

Im wyżej lider jest w strukturze swojej organizacji, tym więcej zależy od jego/jej umiejętności interpersonalnych. To co do tej pory było uciążliwością tolerowaną przez organizację, może w każdej chwili stać się balastem nie do uniesienia…

Menedżerowie, o których myślałam trzymając w ręku kolejną książkę Goldsmitha, byli dla firmy jak cenni zdobywcy – z wielkim potencjałem, wielkim entuzjazmem i sprawnością techniczną. Im wyżej jednak szli i im wyższe pozycje mogli zajmować w organizacji, tym bardziej niektóre nawyki, niszczące zachowania i postawy ciążyły im samym i całej organizacji zakłócając spójność firmy, jej kultury i wartości przyświecających zarządzaniu ludźmi.

Moją inspiracją były książki Goldsmitha i obserwacja losów zdolnych liderów, których balast był zbyt duży, by iść dalej… Poznałam dogłębnie metodę Marshalla Goldsmitha. Jestem jednym z dwóch w Polsce certyfikowanych coachów Stakeholder Centered Coaching.